Ocean obfitości
15 Maj 2010 at 13:13 Dodaj komentarz
Zapomniałem o zapałkach. Chciałem kupić w ostatniej chwili, tuż przed wyjazdem na szkolenie, w supermarkecie i w osiedlowych sklepikach. Zapalniczka? Nie, potrzebuję zapałki! Grillowe stoiska – nie ma. Chemia gospodarcza – też nie ma. Artykuły dla domu – pustka. Stojaki tuż przy kasach – tylko cukierki, gumy i batoniki…
Stacje benzynowe w czasie podróży, jedna, druga, trzecia. Zapałek nie mamy, ale mamy zapaliczki, chce pan? Dziękuję, potrzebuję zapałek. Aha, to może coś z naszej specjalnej oferty? Zapałki? Już panu mówiłam, nie mamy, może pan zapytać tu obok w barku, może oni mają…
Witamy, klucz do pana pokoju, grupa jeszcze nie przyjechała, mają opóźnienie bo są jakieś roboty na drodze. Dziękuję, a ma pani zapałki? Zapałki? Mam zapalniczkę. Potrzebuję zapałki. Na cóż panu zapałki? Potrzebuję do ćwiczenia, zapomniałem kupić wcześniej, a teraz nigdzie ich nie ma. Wie pan co, koleżanka będzie jechała do miasta, to może przywieźć. Ile pan potrzebuje? 800…
Załatwione! Wie pan, że też u nas był z tymi zapałkami kłopot? Koleżanka była aż w czterech sklepach. Kupiła dopiero w piątym, sprzedawczyni nie mogła się nadziwić po co nam tyle tych zapałek. Sprzedała cały stan z magazynu. Cały stan? No tak, proszę…
Zafoliowana duża paczka wylądowała na recepcyjnej ladzie. Małe pudełeczka z zapałkami tworzyły równe słupki, kolumny i rządki. Każdy słupek liczył 5 pudełek. Każda kolumna 3 słupki. Rzędów było 9, a w każdym z nich po 6 kolumn. Razem, jakby nie liczyć 810 PUDEŁEK z zapałkami…
Entry filed under: Case study, Opowieści. Tags: Case study, Komunikacja.
Trackback this post | Subscribe to the comments via RSS Feed